e-Biuletyn
Jeśli pragniesz otrzymywać Biuletyn ASTOR wpisz adres e-mail i kliknij "subskrybuj".
więcej informacji
|
Felietony redakcyjne
| nr 65 (3/2010) |
Dawniej wszystko było proste. Jeżeli chciałem przekazać komuś wiadomość, wysyłałem list. Adresat po kilku dniach list ów otrzymywał, a po należytym zastanowieniu się mógł napisać i wysłać odpowiedź. Jeżeli chciałem wiedzieć, co dzieje się w kraju i na świecie, kupowałem gazetę. Jeżeli chciałem dowiedzieć się nieco szybciej, mogłem posłuchać radia lub telewizora. Dziś sprawy nieco się skomplikowały. |
| nr 64 (2/2010) |
Intensywny rozwój nauki i techniki, trwający już kilkaset lat, przyniósł wiele owoców. Jednym z nich, oprócz koła, maszyny parowej, samochodu, samolotu, komputera, internetu, fejsbuka, hamburgera i grabi - jest woda sodowa. Ta, która uderzyła człowiekowi do głowy. |
| nr 63 (1/2010) |
Politycy są mało oryginalni. Przed każdymi wyborami mówią z grubsza to samo. Obiecują, że uzdrowią, zreformują, zapewnią i umożliwią. Jednym z takich nieśmiertelnych haseł jest solenne przyrzeczenie: „ograniczymy biurokrację!”. Równie dobrze mogliby obiecać, że zawrócą Wisłę kijem. |
| nr 62 (4/2009) |
Mówi się, że pesymista to jest optymista uleczony ze złudzeń. Jeżeli to prawda, to ja nadal choruję, bo mój optymizm jest niewzruszony niczym bryła na posadach świata. Jestem też tak zwanym „pacjentem niewspółpracującym” – ewentualne dalsze leczenie będę brutalnie kontestował. Z każdej dobrej wiadomości cieszę się jak dziecko, choćby był to drobiazg z trudem ułowiony w powodzi złych wieści. |
| nr 61 (3/2009) |
Zostałem pouczony. Przez opakowanie herbaty, które zwróciło mi uwagę, że przygotowując wodę na herbatę, winienem zagotować jej dokładnie tyle, ile potrzebuję. Jeżeli będę gotował więcej, Ziemia zginie. Oraz zapłacę większe rachunki za prąd. W ten sposób herbata dołączyła do awangardy ekonielogicznego postępu. Czy elektryczne czajniki będą musiały podążyć śladem żarówek – i zejść do podziemia |
| nr 60 (2/2009) |
Cóż, to prawda: nie bloguję. Wiem, że to straszny obciach, lecz nic nie poradzę. Jestem zbyt leniwy – to po pierwsze. Po drugie, irytuje mnie słowo „blog”. Kojarzy mi się z odgłosami z rur ściekowych. Po trzecie, jestem staromodny. Wolę sprawdzone, nieco powolniejsze i bardziej przemyślane formy wypowiedzi. A po czwarte, jestem przekorny, więc im blogowanie jest popularniejsze, tym bardziej ja nie bloguję.
|
|
| nr 59 (1/2009) |
Ostatnio w tym miejscu trochę przysmuciłem, mimo tak radosnej atmosfery panującej wokół. Postanowiłem więc, że tym razem będzie wesoło i optymistycznie, również na przekór otoczeniu. Taki ze mnie cyniczny przekornik. Dziś wszyscy odmieniają słowo „kryzys” przez więcej przypadków, niż zna ich język polski. Trzeba koniecznie dać temu pryncypialny odpór. Wszak, jak mawiali starożytni mędrcy: jest dobrze, ale nie beznadziejnie.
|
|
| nr 58 (4/2008) |
W drugiej połowie października media ogłosiły, że święta tuż-tuż. Święta jak święta – ważne, że trzeba nakupić tonę prezentów i drugą tonę żarcia. To w sumie dwie tony. Żeby nam ulżyć, rozmaici sprzedawcy marzeń przygotowali już liczne fantastyczne oferty świąteczne, dzięki którym owe dwie tony będą ważyć nie więcej niż 1500 kilogramów. A ja się zastanawiam, kiedy zostaną zapowiedziane przyszłoroczne święta. Może w lipcu? |
nr 57 (3/2008)
|
Ileż ja razy się zastanawiałem, o co chodzi rozmaitym poszukiwaczom przygód, o których tak często piszą media. Tym wszystkim zdobywcom biegunów, eksploratorom amazońskiej dżungli, wysokohimalajskim wspinaczom, oceanicznym samotnikom. Po co ponosić takie koszty i tracić tyle czasu, gdy wcale nie gorsze przygody można przeżyć tutaj, na piastowskiej ziemi. Wystarczy wybrać się w podróż po polskich drogach....
|
nr 56 (2/2008)
|
Jestem pod presją. Dla wszystkich jest oczywiste, że napiszę o Tym. Gdy piszę te słowa, zostało jeszcze pięć dni. Pięć dni i To się zacznie! I to jak – pojedynkiem z Odwiecznym Wrogiem, Przeciwnikiem-Z-Którym-Jeszcze-Nie-Wygraliśmy. To jasne jak reflektor ksenonowy, że muszę o tym napisać. Jak mógłbym o tym nie napisać? Mógłbym. Każe mi tak zrobić moja przekorna natura. Pomyślałem jednak, że coś napiszę. Żeby – jak to ujęli klasycy kabaretu – wilk był syty i jeszcze całkiem sporo owcy....
|
nr 55 (1/2008)
|
Nieraz już pisałem w tym miejscu o zdobyczach nowoczesnej techniki cyfrowej. Nieraz - a dokładnie dwa razy. Po ukazaniu się tych felietonów spadła na mnie lawina inspirowanej nimi korespondencji. No dobrze, było trochę inaczej. Nie przyszedł nawet jeden email, ale MÓGŁO ich przyjść bardzo wiele, prawda? A jeden z nich mógł na przykład zawierać opinię, że "komputer to bezduszna maszyna, która odczłowiecza nasze człowieczeństwo"...
|
nr 54 (4/2007)
|
Każde zwierzę, każda roślina, każdy mebel i każda cząsteczka powietrza wiedzą, że zbliża się Boże Narodzenie. Święta są wszędzie. Dookoła tylko choinki, krismesy, dżingl-belsy, santa-klausy, renifery, gwiazdki, bombki i prezenty. Ze wszech stron zalewa nas ogłuszająca lawina reklam, mających jedno zadanie - przekonać nas, że te wszystkie produkty, które musimy sobie kupić "pod choinkę", to szczyt marzeń i cel naszego życia...
|
nr 53 (3/2007)
|
Każdy od czasu do czasu miewa senne koszmary. Zdarzają się i takie, gdy śni się nam coś najstraszniejszego na świecie, niczym orwellowski pokój 101. Dla jednych będą to pająki, węże lub inne okazy fauny, dla innych określony wynik wyborów, dla jeszcze innych - turystyczna wizyta w Mordorze. Od kilku jednak lat szybko rośnie grupa osób, dla których najstraszliwszą rzeczą na świecie jest coś zupełnie innego...
|
nr 52 (2/2007)
|
Nastał okres tradycyjnie zwany sezonem ogórkowym. Nazwa pewnie stąd, że ogórek też jest bardzo nudny. Politycy wyjeżdżają na długie i zasłużone wakacje, zwalniając sporo pasma w mediach, które - pozbawione poważnych tematów - muszą się zadowolić tymi mało poważnymi. Ja jednak, jako jednostka z natury przekorna, tym razem nie napiszę nic zabawnego. Będzie przerażająco, śmiertelnie poważnie...
|
nr 51 (1/2007)
|
W poprzednich numerach poruszałem na tej kolumnie tematy polityczne, społeczne, gospodarcze, sportowe i zaangażowane. Inicjowałem dyskusję o pryncypiach, przywoływałem konteksty historyczne, piętnowałem odstępstwa od zasad. Dziś przyszła pora, by zająć się sobą...
|
nr 50 (4/2006)
|
Jednym z ważniejszych sukcesów wychowawczych mojego Taty było wbicie mi do głowy, że cokolwiek robię, powinienem przy tym myśleć. "Najprostsza czynność wymaga myślenia" - zwykł mawiać. Większości współczesnych rodziców takiego sukcesu odnieść się najwyraźniej nie udaje...
|
nr 49 (3/2006)
|
Od turystów wracających z Rzymu często można usłyszeć, że wycieczka była udana, miasto piękne, ale właściwie większość tych legendarnych zabytków to tylko kupa gruzu. Forum Romanum - jeden z symboli potęgi starożytnego Rzymu, robi wrażenie przygnębiające: trochę kamieni, resztki budowli i trawa...
|
nr 48 (2/2006)
|
Stało się... Cztery lata oczekiwania i piłkarscy kibice znów osiągnęli stan z pogranicza obłędu. Mundial to temat, który przez miesiąc zdominuje i usunie w cień nawet naszych wybitnych i pełnych niepowtarzalnego kolorytu polityków...
|
nr 47 (1/2006)
|
Jeden z istotnych kłopotów świata stanowi fakt, iż najważniejsza jest polityka. Upolitycznić można wszystko, począwszy od środowiska naturalnego, przez choroby zwierząt, aż po "dramatyczny" problem braku sukcesów sportowców na Igrzyskach Olimpijskich...
|
|