Inkluzywna (R)ewolucja Przemysłowa?

W 2016 w Davos, na Światowym Forum Ekonomicznym ogłoszono, że oto nadchodzi era wielkich zmian. Dość szybko okazało się, że rewolucja sygnowana 4.0 wykracza poza przemysł. Cyfrowa cywilizacja to nie tylko ultranowoczesne fabryki przyszłości, to społeczeństwa nowej generacji, gdzie technologia nie jest zagrożeniem, a katalizatorem innowacji.


Renata Poreda, ASTOR: Pracujesz na co dzień w miejscu, które w swojej nazwie ma ‘technologiczny’. Skąd taka nazwa?
Bartosz Józefowski, Krakowski Park Technologiczny: [Haha] Taka nazwa przede wszystkim dlatego, że poprzednia była gorsza i dłuższa. A tak zupełnie poważnie, to z nazwą Krakowskiego Parku Technologicznego, a właściwie instytucji, od samego początku jej istnienia wiąże się deklaracja, że chcemy wspierać rozwój nowych technologii. Naszą misją nie jest wzrost gospodarczy tylko rozwój gospodarczy. Nowe technologie to sposób na awans naszych firm, całej naszej gospodarki w łańcuchu wartości.


RP: Jak zaczęła się Twoja przygoda z nowymi technologiami?
BJ: Przede wszystkim ciekawszą jest przygoda z biznesem nowych technologii. Bo o ile pierwszy własny druk 3D, doświadczenie w VR, pierwsza rozmowa z botem, czy zabawa dronem generują „efekt wow”, to próba zrozumienia skąd się biorą innowacje i jak je sprzedawać, to dla mnie prawdziwa łamigłówka i prawdziwie ekscytujące pytania. Pierwsze kontakty z innowatorami miałem jakieś 10 lat temu na warsztatach, które współprowadziłem. Szybko się to przerodziło w pracę zawodową ze startupami technologicznymi.


RP: A zatem, czy da się w kilku zdaniach powiedzieć, skąd biorą się innowacje?
BJ:
Zderzenie kilku mniejszych pomysłów i potrzeb w jedną całość daje innowację. Żeby to się stało, trzeba rozmawiać, współpracować, podglądać co robią inni. Innowacji nie tworzą samotni geniusze, choć często przypisuje im się chwałę. Ci geniusze to co najwyżej błyskotliwi koordynatorzy działań, którzy umiejętnie łączą ludzi uzdolnionych w różnych dziedzinach wokół jednego celu.
Ojej, zabrzmiało to strasznie patetycznie. A prawda jest taka, że innowacja nie musi być specjalnie oryginalna czy odkrywcza. To po prostu nowość, zmiana w produkcie, w sposobie, jakim pracujemy albo w jaki zarabiamy pieniądze

Warto też pamiętać, że dzięki tej zmianie powinniśmy więcej zarabiać. Magiczne myślenie o innowacjach jak o jakimś tajemniczym procesie dla wybranych geniuszy, którzy zmieniają świat, powstrzymuje wiele kreatywnych osób przed wprowadzaniem prostych, konkretnych zmian dzięki, którym oszczędzamy zasoby, generujemy większe przychody albo zyskujemy większą kontrolę nad firmą. Oczywiście innowacje mogą mieć wymiar globalny, ale to, czego potrzebujemy dzisiaj to żeby każda firma wdrażała swoje innowacje lokalne. Nie próbujmy być oryginalni czy wyjątkowi, kopiujmy rozwiązania z innych firm czy nawet branży, pytajmy pracowników, jak możemy ułatwić ich pracę.



RP: Wróćmy na chwilę do Krakowskiego Parku Technologicznego – jaka jest Wasza misja?
BJ: Pomagać firmom rozwijać się szybciej. Tylko tyle. Ale zwrócę może uwagę, że mówimy o rozwoju, a nie tylko wzroście. W naszej misji to jest dla mnie kluczowe.


RP: Myślę, że z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, obserwując Wasze działania, że Krakowski Park Technologiczny odpowiada na potrzeby nie tylko przedsiębiorców, ale i wspomnianych społeczeństw nowej generacji. I to w każdym wieku, czy na każdym etapie budowania biznesu. Kiedy myślę KPT to od razu przychodzą mi do głowy takie projekty/programy/ inicjatywy jak Digital Dragons, czy KPT ScaleUp. I oczywiście wspólny projekt: DIH hub4industry, którego ASTOR jest aktywnym partnerem. Jak doszło do powstania tej inicjatywy? Kto pierwszy ‘wpadł’ na taki pomysł?
BJ: Chciałbym tu opowiedzieć jakąś zaskakującą anegdotę, ale prawda jest taka, że to zwykła ewolucja i proces. Nie było ani osoby, ani konkretnego momentu. Pracowaliśmy od lat z inwestorami w specjalnej strefie inwestycji. Inny zespół od lat pracował ze start-upami technologicznymi. Jasną odpowiedzią na wiele frustracji start-upowych stał się przemysł. Bo przeciętny start-up robiący jakieś nowoczesne gadżety konsumenckie miał co najmniej dwa wielkie problemy:

  1. W Polsce klienci szukający innowacji i niewrażliwi na cenę to jakaś garstka osób. W praktyce tworzysz dla ludzi, których tu nie ma, ludzi których nie znasz, którzy czytają inne portale, inne gazety. To duży problem w procesie projektowania produktu czy usługi.
  2. W Polsce bardzo brakuje osób z doświadczeniem w samodzielnym budowaniu kanałów dystrybucji i sprzedaży dóbr konsumenckich oraz osób, które potrafią skalować taką sprzedaż choćby przez współpracę z dużymi sieciami handlowymi.


Powtarzaliśmy zatem start-upom: patrzcie, macie tutaj odbiorców, firmy, które są faktycznym klientem, do których możecie podjechać w max. 30 minut i już macie informację zwrotną dotyczącą potrzeb. A także wnioski, pomysły.
Firmy produkcyjne są tu i teraz i szukają innowacji, wcale nie ustępują firmom zagranicznym. Dodatkowo na tym rynku jest mnóstwo ekspertów, ludzi z doświadczeniem nawet 30-letnim. Dużo łatwiej znaleźć w Polsce dyrektora sprzedaży dla firmy produkującej rozwiązania dla przemysłu niż np. gadżety sportowe.
Tak zaczęliśmy proces akceleracji, czyli łączenia start-upów z firmami przemysłowymi w programie KPT ScaleUp. Szybko stało się dla nas jasne, że duże firmy też potrzebują wsparcia, że dla nich też możemy dostarczać dużą wartość.

Ale żeby wykonać kolejny krok potrzebowaliśmy wsparcia, potrzebowaliśmy partnerów. I tak powstało konsorcjum, które nazwaliśmy hub4industry.
Z ASTORem znamy się od dawna i mieliśmy sporo mniejszych udanych kontaktów, później nawet wspólne małe inicjatywy więc krok w kierunku sporego wspólnego projektu dla obu stron nie był zbyt straszny.


RP: DIH- powiesz coś więcej? Jak rozszyfrować nazwę i co się za nią kryje
BJ: Digital Innovation Hub to nowy rodzaj instytucji, który ma pomagać szczególnie firmom małym i średnim w procesie digitalizacji. My z założenia pomagamy firmom produkcyjnym, ale powstają DIHy w przeróżnych sektorach. Tych DIH-ów jest już w Europie mnóstwo. Komisja Europejska na koniec tego roku zaplanowała wyróżnienie 200 DIH-ów do rangi europejskiej: EDIH. Utworzą one europejską sieć. Warto, żeby nasi przedsiębiorcy oswajali się z tym skrótem, bo wygląda na to, że przez kolejne 5-7 lat DIHy będą na świeczniku jako pierwsza linia wsparcia: wiedzą, inspiracją, pilotażami a mamy nadzieję, że docelowo także finansami na transformowanie biznesu.


RP: Co Cię najbardziej zaskoczyło przy trwającym blisko dwa lata projekcie?
BJ: W projekcie działamy w konsorcjum, w którym mamy właściwie każdy możliwy typ organizacji: NGO, uczelnie, firmy w różnych rozmiarach i z różną strukturą właścicielską. Stąd ‘dogadanie się’, wypracowanie wspólnych metod pracy, metod komunikacji jest dużym wyzwaniem. Nie wiem, czy mnie to zaskoczyło, ale na pewno nie doszacowaliśmy tu potrzebnego wkładu pracy. Zaskakuje mnie wciąż jak dużo jest jeszcze do zrobienia. Nawet duże firmy pokazują ile jeszcze mają obszarów do poprawy, do transformacji.


RP: Jak oceniasz polski rynek przemysłowy?
BJ: Świat przemysłu jest dla mnie ciągle pełen kontrastów. Z jednej strony widzimy olbrzymie zainteresowanie nowymi technologiami, z drugiej jednak duży konserwatyzm w podejmowanych decyzjach. Widzimy dużą otwartość i zainteresowanie współpracą a później często w tych samych firmach strach przed konkurencją, tajemniczość, pełno różnych klauzuli o poufności. Rynek dostawców rozwiązań jest okrutnie konkurencyjny, mocno opiera się na sile przedstawicieli handlowych, kontaktach. Mam wrażenie, że wszyscy czują, że to nas trochę trzyma z tyłu, że ten tort nowych technologii rośnie przez to wolniej niż potencjalnie by mógł. Cięgle jeszcze brakuje odwagi w tych pierwszych kilku krokach. A przede wszystkim liderów, którzy będą chcieć współpracować tak, by mimo konkurowania, móc prowadzić wspólne inicjatywy.


RP: Trudno mi sobie to wyobrazić. Choć przyznaję, że na jednych z ogólnopolskich targów, spotkaliśmy się z naszą konkurencją i zgodnie stwierdziliśmy, że jest tak dużo jeszcze do zrobienia w polskim przemyśle, że pracy starczy dla wszystkich. Ale to idea. Życie pokazuje, że nie jest to takie proste. Pytanie jaka musiałaby to być inicjatywa, która połączy konkurujące ze sobą firmy.?
BJ: Zysk! Nic tak nie łączy w biznesie, jak zysk! Tyle że w przypadku kooperacji i takich projektów jak DIH ten zysk jest odroczony w czasie. To jest inwestycja długoterminowa. Ale jeśli nie da się na końcu wskazać zysku to jak z rozpalaniem kominka bez zapasu drewna. Dość szybko zrobi się znowu zimno.
Innym świetnym motywatorem jest zmiana perspektywy. Na przykład z lokalnej na globalną. Nagle zrozumiemy, że prawdziwa konkurencja zlokalizowana jest w innym kraju i właśnie łączy siły, by stać się najważniejszą siłą w danej branży.
Oczywiście na to wszystko trzeba nałożyć też wartości. Najlepiej takie projekty koopetycji, czyli kooperacji i konkurencji działają, gdy firmy reprezentują podobny system wartości takich jak transparentność w komunikacji, zaufanie, czy nawet troska o lokalną społeczność.



RP: Wróćmy do hub4industry. Powoli kończy się finansowanie w tym rozdaniu. Co możemy jeszcze zaoferować przedsiębiorcom i do kiedy? I oczywiście ciekawi mnie – co dalej?
BJ: Na pewno ciągle chcemy wykonywać badania dojrzałości cyfrowej ADMA, które są świetnym inicjatorem dyskusji o stanie firmy i punktem wyjścia do budowania planów. Jest to stosunkowo szybki proces do którego zachęcam wszystkie firmy produkcyjne.
Cały czas zachęcamy do szkolenia się i wysyłania pracowników na nasze webinary i darmowe kursy e-learningowe. Warto motywować ludzi do rozwijania się.

RP: Rozwój. To chyba jeden z filarów przemysłu przyszłości, a nic tak nie uczy jak osobiste doświadczanie i próbowanie.
BJ: To prawda. Showroom Fabryki Przyszłości ciągle działa i zaprasza osoby, które chcą zobaczyć, sprawdzić, dotknąć Przemysłu 4.0 w praktyce. Kolejny raz podkreślę, warto inwestować w ludzi. Wyślijcie do nas więcej pracowników, zainwestujcie w inspirowanie i budowanie aspiracji. Sam prezes, który odwiedził kluczowe targi na świecie firmy nie zmieni.
Naszą ambicją jest zdobycie tytułu EDIHu, czyli Europejskiego Hubu dzięki czemu będziemy włączeni w całą europejską siatkę takich instytucji. Ale to rzeczywiście dopiero plany na przyszłość.


RP: Co okazuje się największym wyzwaniem przy wdrażaniu innowacji/technologii?
BJ: Część wyzwań jest typowa dla każdej zmiany w organizacji. Przede wszystkim awersja do ryzyka i trudność w oszacowaniu korzyści/zwrotu z inwestycji.
Jak to często bywa, problemem jest też dostęp do talentów – osób nie tylko o charakterystyce technicznej. Także, a może przede wszystkim, liderów, managerów, którzy przeprowadzą przez zmianę i którzy tą zmianą będą potrafili zarządzić.
Często ze zmianą właśnie wiąże się opór pracowników, siła starych przyzwyczajeń i obawa o swoją przydatność, o to czy, po prostu, nie stracą pracy. Nowe technologie same w sobie niosą specyficzne wyzwania.

efektywność zespołów ludzkich
Innowacja nie musi być techniczna, nie musi być nawet czymś materialnym”


RP: Czy mógłbyś określić jakie są to specyficzne rozwiązania?
BJ: Wyróżniłbym dwa kluczowe: interoperacyjność – czyli zdolność maszyn i systemów do wzajemnej komunikacji. Dołożenie do fabryki kolejnego systemu, kolejnego ekranu i kolejnego loginu i hasła jest proste. To integracja jest wyzwaniem.
Drugim z nich jest personalizacja rozwiązań. Na rynku jest wielu dostawców gotowych systemów, którzy najchętniej dostarczają rozwiązania bez żadnej modyfikacji. Kończy się to tym, że firma -inwestor powinna się dostosować do systemu, bo system zmienia się niechętnie. Tymczasem czwarta rewolucja przemysłowa niesie ze sobą mocną indywidualizację. Tego, czego oczekuje konsument, ale też tego, czego oczekuje ten, kto produkuje dla tego konsumenta.

RP: To w tym kontekście zapytam: czy rewolucja to rozwój?
BJ:
Czy to nie jest czasem na odwrót? Wydaje mi się, że firmy, które się rozwijają, w pewnym momencie potrzebują tej tzw. czwartej rewolucji przemysłowej. W tym sensie „rewolucja” jest narzędziem rozwoju a nie jego źródłem. Dlatego, gdy rozmawiamy o Przemyśle 4.0, lubimy też rozmawiać o modelach biznesowych, o strategii. W ogóle nie lubię terminu rewolucja, bo sugeruje jakiś nagły zwrot. Wolę mówić o ewolucji, o wzroście produktywności, elastyczności produkcji, poziomie kontroli, zwiększeniu możliwości produkcyjnych. To są składniki, które dopiero wtedy dają rozwój, kiedy są połączone z mądrymi decyzjami biznesowymi i skuteczną sprzedażą Zakończę tym czego nauczyłem się od Zarządu ASTORa: dzisiaj firma, wdraża jakiś drobny projekt, za dwa lata wdroży swojego pierwszego robota a za parę lat może się stać najlepszym klientem w regionie. Niech każda firma produkcyjna zamiast szukać rewolucji wykona po prostu pierwszy krok.

Bartosz Józefowski

Zajmuje się innowacjami technologicznymi od 2013r. Wicedyrektor Działu Parku w Krakowskim Parku Technologicznym. Najpierw kierował Inkubatorem Technologicznym w Krakowie, później zasiadał w zarządzie funduszu inwestycyjnego. Tworzył i zarządzał programem akceleracyjnym dla startupów przemysłowych KPT ScaleUp. Obecnie buduje hub4industry czyli hub innowacji cyfrowych dla przemysłu. Posiada szerokie doświadczenie w pracy z korporacjami i startapumi technologicznymi. Ambasador regionalny fundacji Startup Poland i współtwórca startupowej organizacji parasolowej w Krakowie. Absolwent studiów doktoranckich na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.

<p>Udostępnij</p>Share on Facebook
Facebook
0Share on LinkedIn
Linkedin

Opublikuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *