Doskonałość krok po kroku

Efektywność to ostatnio modne słowo. Dużo się mówi i pisze o efektywności produkcji, doskonaleniu procesów produkcyjnych, współczynniku OEE. Przeczytałem kiedyś – nie pamiętam niestety gdzie, była to chyba jakaś wypowiedź lub komentarz w Internecie – że jest w tym dużo przesady. Autor sugerował, że ten pęd ku efektywności jest w istocie zupełnie zbędny, a nawet […]

Efektywność to ostatnio modne słowo. Dużo się mówi i pisze o efektywności produkcji, doskonaleniu procesów produkcyjnych, współczynniku OEE. Przeczytałem kiedyś – nie pamiętam niestety gdzie, była to chyba jakaś wypowiedź lub komentarz w Internecie – że jest w tym dużo przesady. Autor sugerował, że ten pęd ku efektywności jest w istocie zupełnie zbędny, a nawet sztucznie kreowany przez firmy doradcze, które chcą zarobić pieniądze na reformowaniu czegoś, co reformy żadnej nie wymaga.

Cóż, byłoby miło, gdyby można było uznać, że świat jest już idealny i niczego zmieniać nie musimy. Tak jednak nie jest.

Z pewnością im dany mechanizm jest doskonalszy, tym trudniej wprowadzać kolejne udoskonalenia, a ich efekt jest coraz mniejszy. Weźmy dla przykładu jakikolwiek zakład przemysłowy. Załóżmy, że odbywa się w nim  całkowicie, że tak się młodzieżowo wyrażę, oldskulowy proces produkcyjny. Bez jakiejkolwiek automatyki, elektroniki i cudów – ot, wajchy i siła rąk ludzkich. Łatwo sobie wyobrazić, że zautomatyzowanie takiego procesu za pomocą nawet najprostszych „zdobyczy techniki” zrobi, kolokwialnie mówiąc, ogromną różnicę. Jeżeli z kolei taką prostą automatykę zastąpimy dużo nowocześniejszą, to różnica będzie nadal widoczna, ale już nie tak wielka, jak w przypadku pierwszej zmiany.

Tymczasem współczesny przemysł jest już na etapie znacznie bardziej zaawansowanym. Przedsiębiorstwo wyposażone w najnowocześniejszą automatykę (sterowniki, wizualizacja, może nawet roboty) bardzo trudno jest udoskonalić. Dlaczego więc nie spocząć na laurach i nie zaprzestać myślenia o dalszych ulepszeniach?

We współczesnej gospodarce – w dużym uproszczeniu mówiąc – są tylko dwa sposoby na osiągnięcie rynkowego sukcesu. Pierwszy – to wymyślić coś rewolucyjnego, całkowicie oryginalnego. Produkt, jakiego jeszcze nie było. Piękne – ale zdarza się bardzo rzadko. Trzeba być albo geniuszem, albo mieć niebywałe szczęście. Druga droga polega na tym, aby być choć trochę lepszym lub tańszym, niż bezpośredni konkurenci.

I właśnie dlatego nie można nigdy spocząć na laurach. Bo wyścig trwa! To jest istota gospodarki wolnorynkowej. Konkurencja jest tak ostra, i wywindowała wymagania na tak wysoki poziom, że teraz walka toczy się o każdy promil, każdy milimetr i każdą sekundę. Jeżeli staniemy w miejscu, konkurenci nas wyprzedzą, a od tego momentu do bankructwa już bardzo krótka droga.

Dlatego właśnie dobrzy menedżerowie doskonale wiedzą, co robią, poszukując kolejnych możliwości zwiększenia efektywności swoich przedsiębiorstw. Czasami nawet drobne usprawnienie może się przełożyć na bardzo duże oszczędności, a w efekcie – w poprawę pozycji rynkowej firmy. Czy da się osiągnąć ideał? Oczywiście nie. Ale opłaca się do ideału dążyć. George B. Shaw powiedział: „Ideały są jak gwiazdy. Jeśli nawet nie możemy ich osiągnąć, to należy się według nich orientować.”

<p>Udostępnij</p>Share on Facebook
Facebook
0Share on LinkedIn
Linkedin

One thought on “Doskonałość krok po kroku”

  • No nie wiem czy efektywność nie jest istotna. Polemizowałbym z tym. Każde poprawienie efektywności ma wymierną korzyść finansową. Jeśli jej nie ma to nie jest to poprawienie efektywności tylko wprowadzaniem zmian na chybił trafił.
    Zapraszam na mojego bloga.

Opublikuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *