Strzeżcie się Zosi Samosi

W okresie dynamicznego rozwoju polskich przedsiębiorstw produkcyjnych w naturalny sposób pojawiają się także nowe potrzeby wymagające wdrożenia nowoczesnych rozwiązań z zakresu systemów IT, robotów przemysłowych oraz automatyzacji procesów. Coraz większa skala działalności oraz nieustanna presja otoczenia firmy na zwiększanie jej efektywności powodują, iż sprawdzające się wcześniej metody nie przynoszą pożądanego efektu, a firma zaczyna poszukiwać […]

W okresie dynamicznego rozwoju polskich przedsiębiorstw produkcyjnych w naturalny sposób pojawiają się także nowe potrzeby wymagające wdrożenia nowoczesnych rozwiązań z zakresu systemów IT, robotów przemysłowych oraz automatyzacji procesów. Coraz większa skala działalności oraz nieustanna presja otoczenia firmy na zwiększanie jej efektywności powodują, iż sprawdzające się wcześniej metody nie przynoszą pożądanego efektu, a firma zaczyna poszukiwać nowych rozwiązań.

W najlepszej sytuacji są przedsiębiorstwa wielozakładowe, które mogą uczyć się wewnętrznie, pozyskując dobre praktyki z innych jednostek organizacyjnych. W przypadku międzynarodowych koncernów są to praktyki wręcz z innych krajów. Przecież najlepiej jest uczyć się na cudzych błędach. Rodzimi producenci czy też autonomiczne zakłady międzynarodowych koncernów nie muszą wcale być w trudniejszej sytuacji tylko dlatego, że nie mają wewnętrznego wzorca. Dla nich ważne jest, aby po prostu unikać popełnienia kardynalnych błędów przy wyborze typów rozwiązań, ich dostawców oraz metody wdrażania. Te trzy kluczowe decyzje wpływają na końcowe efekty wdrożenia.

Rozwiązania „szyte na miarę” czy zestandaryzowane?

Pierwszą decyzją jest wybór typu rozwiązania, sprowadzany często do dwóch możliwości. Pierwszą jest dedykowane rozwiązanie „szyte na miarę” potrzeb. Drugą – rozwiązanie standardowe, aplikowane wprost lub adaptowane do potrzeb firmy, narzucające jednak konieczność pewnych zmian w dotychczasowym sposobie działania. Wybór na pozór jest oczywisty: skoro można mieć dokładnie takie rozwiązanie, jakie chcemy, to dlaczego w ogóle nawet rozważać coś innego? W praktyce jednak okazuje się, że wcale nie jest to najsłuszniejsza decyzja. Z rozwiązaniem „szytym na miarę” wiążą się per saldo znacznie wyższe koszty rozwoju i utrzymania. Warto zatem w analizie opłacalności inwestycyjnej wziąć pod uwagę, oprócz kosztu początkowego, także późniejsze koszty eksploatacji i rozwoju, czyli całkowite koszty posiadania (ang. TCO – Total Cost of Ownership).

Na tym etapie w firmach dysponujących wykwalifikowaną kadrą IT kuszącą alternatywą do skorzystania z gotowych rozwiązań jest napisanie własnego systemu. Nie byłoby w tym może niczego złego, gdyby firma planowała rozpocząć działalność w zakresie produkcji oprogramowania. Jednak w przedsiębiorstwie produkcyjnym nie to jest kluczową kompetencją. Pokrycie kosztów produkcji profesjonalnego oprogramowania, wraz z późniejszym jego rozwojem, koniecznością nadążania za nowymi wersjami systemów operacyjnych i wersji serwerów bazodanowych – to naprawdę duża inwestycja. Jest ona tym większa, że firmowemu zespołowi twórców aplikacji brak doświadczeń z wielu instalacji działających w różnych firmach. Powoduje to, że w efekcie system taki bardzo rzadko okazuje się lepszy od gotowego rozwiązania. W pierwszym momencie wydaje się, że jest on tym, czego firma potrzebuje. Ale po pewnym czasie okazuje się, iż nowe wymagania z trudem mogą być w nim uwzględnione, a jeśli do tego odejdzie z firmy kluczowy programista, to okazuje się, że firma stoi na skraju katastrofy. Zlecenie napisania systemu dedykowanego zewnętrznej firmie też nie jest dobrym rozwiązaniem, gdyż koszty nie są wcale niższe, a wybór odpowiedniego wykonawcy jest obarczony dużym ryzykiem.

Co zatem wybrać? Najlepiej gotowy system, który jest otwarty na adaptację do potrzeb firmy, a jednocześnie niesie ze sobą dobre praktyki, będące sumą doświadczeń uzyskanych dzięki wielu jego wdrożeniom. Mimo iż koszt licencji jest niebagatelną kwotą, to ogromna większość firm, które próbowały tworzyć własne rozwiązanie, a po jakimś czasie jednak zakupiły gotowy system, potwierdzi, że jest to niczym w porównaniu z kosztami rozwoju i błędów popełnionych przy wdrażaniu własnego rozwiązania.

Wybór systemu z przyszłością

Jeżeli zatem postanowiliśmy wybrać gotowy system, to teraz trzeba określić: jaki? A więc wybrać dostawcę, którego system najlepiej spełni obecne potrzeby, a jednocześnie będzie gwarantem przyszłego rozwoju. W tym celu warto rozpoznać dostępne na rynku oferty, oprócz funkcjonalności oceniając także podejście do klienta i potencjał rozwojowy. Nie chcemy przecież zostać z podstawową funkcjonalnością, lecz liczymy na to, że nasz system w kolejnych wersjach będzie nadążał za trendami rynkowymi, oferując coraz większe możliwości. Zachowanie dostawcy wobec klienta ujawnia się w sposobie udzielania wsparcia technicznego po zakupie systemu, ale także w tym, w jaki sposób chroni on w przyszłości naszą inwestycję w jego rozwiązanie. Wielu producentów systemów idzie na skróty, nie zapewniając tzw. wstecznej kompatybilności. Wraz ze znaczącymi krokami w rozwoju systemów, zmuszają oni użytkowników do kosztownych migracji, zamiast włożyć wysiłek w dostarczenie nowoczesnych rozwiązań zgodnych z poprzednimi wersjami.

A przecież zgodność wsteczna jest możliwa do osiągnięcia, czego pozytywne przykłady są także wśród dostępnych na polskim rynku produktów, takich jak oprogramowanie do wizualizacji procesów produkcyjnych, czy – w przypadku systemów sterowania – kontrolery PAC. W pierwszym przypadku oprogramowanie, mimo wielu milowych kroków w rozwoju, w obecnej nowoczesnej technologicznie wersji wciąż pozwala na uruchomienie aplikacji stworzonej kilkanaście lat temu, wiele wersji wstecz. W przypadku nowoczesnych kontrolerów PAC możliwe jest wykorzystanie nie tylko programu sterującego z poprzedniej generacji systemów sterowania, opartych na sterownikach PLC, lecz także posiadanych modułów poprzedniego systemu w ramach nowoczesnej architektury PAC. Zapewnia to kolosalną redukcję kosztów na etapie rozwoju systemów IT i automatyki.

Wdrożenie własnymi siłami czy za pomocą integratora?

Ostatnim elementem istotnie wpływającym na sukces wdrożenia jest wybór metody jego przeprowadzenia. W przypadku gdy firma użytkownika systemu posiada własnych ekspertów, którzy mogą przeprowadzić wdrożenie samodzielnie, można rozważyć taką opcję, lecz zwłaszcza wtedy wybór właściwego dostawcy jest kluczowy, gdyż na etapie wdrożenia pojawia się wyjątkowo duża intensywność zapotrzebowania na wsparcie techniczne dla wdrażanych rozwiązań.

Oczywiście w takim przypadku warto rozważyć, czy mniejsze doświadczenie, nabierane wraz z liczbą przeprowadzonych wdrożeń, może być wadą tego podejścia, której nie zrekompensuje wysokie zaangażowanie i znajomość firmy oraz jej potrzeb. Najczęściej jednak wdrożenia przeprowadzane są przez specjalizujące się w tym firmy integratorskie. Właściwe kryteria wyboru partnera wdrożeniowego są kluczowym elementem ograniczającym ryzyko wdrożenia. Firma zewnętrzna nie załatwi wszystkiego, zaangażowanie osób z firmy użytkownika nadal jest konieczne i bardzo ważne, gdyż to na nich spoczywa odpowiedzialność za określenie wymagań dla wdrażanego systemu, jak i jego odbiór. Aby uniknąć uzależnienia od wykonawcy systemu, warto sięgnąć po takiego, który proponuje otwarte rozwiązania pozwalające na dalszy ich rozwój już przy pomocy innej firmy. Dzięki temu w awaryjnej sytuacji możliwa jest zmiana wykonawcy lub wsparcie jego działań dodatkowymi zasobami. W przypadku gdy integrator zaproponuje rozwiązanie bardzo mocno dostosowane do potrzeb użytkownika, może pojawić się problem wysokich kosztów rozwoju systemu, analogiczny jak w przypadku wybrania dedykowanego systemu.

Warto także zwrócić uwagę na znaczenie naszego wdrożenia dla wykonawcy. Dla dużej firmy integratorskiej mniejsze wdrożenie może mieć znacznie mniejszą wagę niż dla średniej lub małej firmy. Z kolei rozległe wdrożenie może przerosnąć możliwości małego integratora.

Na koniec jeszcze jedna uwaga. Jeżeli oferty firm integratorskich w istotnym stopniu różnią się cenowo, warto przeanalizować, dlaczego tak jest, i nie wybierać zawsze tej najtańszej. W efekcie może się okazać, że oszczędność w budżecie projektu rzędu kilku–kilkunastu tysięcy złotych spowoduje duże problemy na etapie samego wdrożenia.

Tekst jest felietonem opublikowanym w Biznes i Produkcja – piśmie o biznesowych aspektach nowoczesnej organizacji produkcji

<p>Udostępnij</p>Share on Facebook
Facebook
0Share on LinkedIn
Linkedin

Opublikuj

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Czytaj więcej